...my footprints.
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Kategorie: Wszystkie | Politycznie | Praca | Prywatnie
RSS
wtorek, 24 kwietnia 2007
Headshot
Sprawiłem sobie broń. Karabin. Długość 1090mm. Kaliber 4.5 mm. Pneumatyczny - rzecz jasna. Waga ponad 3 kg - trochę ciężki. Niestety made in China, więc jakość wykonania nie jest najlepsza - ale strzela. No i sobie strzeliłem raz w domu... Na drodze śrutu stało około 20 gazet i wiadro plastikowe... Śrut przebił gazety, przebił wiadro i zrobił w ścianie dziurę głębokości 5 mm. Z takiej odległości - około 2 m. Karabinek taki jest śmiertelnie niebezpieczny. Energia kinetyczna takiego śrutu jest mniejsza niż 17 J. W sprzedaży zaś jest broń pneumatyczna, której energia wynosi 100 J (kosztuje 9200 PLN) - ciekawe czy przebiłoby ścianę. W weekend jadę sobie postrzelać. Zobaczymy jak jest z celnością tego sprzętu.


Powered by ScribeFire.

piątek, 30 marca 2007
Tytan?
Kilka słów o książce, którą ostatnio przeczytałem. Był nią "Tytan" Ben'a Bova'y (wydawnictwo solaris.net.pl). Zapłaciłem za nią 35,50 PLN. Na okładce był napis "Bestseller w USA"... Jeżeli Amerykanie czytują takie książki i okrzykują je bestsellerami... Jedyne co można zrobić w takiej sytuacji to rozłożyć ręce i płakać.
Tytuł pochodzi z cyklu wiadomego autora, który jest poświęcony eksploracji Układu Słonecznego w niedalekiej (około 100 lat) przyszłości. Objętość to 460 stron formatu nieco mniejszego niż A5. Wydanie, które akurat zakupiłem było w miękkiej oprawie, na żółtym papierze, który ewidentnie był kiedyś czymś innym niż drzewem. Okładka jest ładna...
Książka opowiada o społeczności 10 tyś osób żyjącej w habitacie na orbicie Saturna. Są dwa główne wątki. Pierwszy, to badania naukowe powierzchni Tytana oraz wyprawa w pierścienie Saturna po próbki lodu. Drugi wątek to walka polityczna, wyborca na stanowisko głównego administratora habitatu. Książka niby z rodzaju s-f, ale tak naprawdę z s-f ma niewiele wspólnego. Forma w jakiej autor przedstawia wydarzenia przypomina raczej brazylijską telenowelę, skacze pomiędzy wątkami co kilka akapitów. Postacie są płytkie, skąpo przedstawione, bez przeszłości. Dialogi sztuczne... Czytając książkę miałem wrażenie, że oglądam film, czasami było to denerwujące. No i co najgorsze? Opisy które tak zachwalał wydawca w nocie na okładce. Jakieś tam były, ale na ogół nie przekraczały strony dużą czcionką. Przez 2/3 książki jest smętna i skupia się głównie wokół polityki habitatu. Jakakolwiek akcja rozpoczyna się dopiero pod koniec książki.
Podsumowując. Forma książki (papier, okładka) oraz sama zawartość nie są raczej godne polecenia, chyba że ktoś lubi książki do szybkiego czytania, nie wymagające myślenia. Na moje oko książka warta jest około 20 PLN a nie 35 PLN. Jeżeli reszta pozycji tego autora jest taka jak "Tytan", nie jest on warty czytania. Skoro Amerykanie lubią takie książki, nie dziwie się, że film "Solaris" na podstawie Stanisława Lema (którego teraz czytam) nie zrobił popularności w kinach. Trudno, aby w Lema wpleść efekty specjalnie z Matrix'a, który był chyba jeszcze płytszy niż "Tytan"... Ale cóż. Takie jest amerykańskie kino i dobre filmy na podstawie dobrych książek nie są doceniane.


Powered by ScribeFire.

czwartek, 29 marca 2007
Nie znam, nie wiem...
Nie znam, nie wiem, nie wypowiadam się. Tak reagują politycy koalicji jeżeli poruszany jest kontrowersyjny temat hierarchów kościoła, szczególnie tych ważnych jak np Jankowski, czy Rydzyk (dla mnie to żaden hierarcha). Ewidentnie widać, że boją się mówić źle o duchownych. Tak jakby Bóg miał za to spuścić na nich wszystkie plagi egipskie. Zachowują się tak, jak to było przez tysiąclecia, kiedy to kler miał decydujące i niepodważalne zdanie w wielu sprawach. No cóż. Ale to nie pierwszy raz, kiedy chcą nas sprowadzić do średniowiecza...


Powered by ScribeFire.

środa, 21 marca 2007
Ala T.
Eh! Ostatnio głośno jest o pani znanej pod nazwiskiem Alicja Tysiąc. Wygrała ona proces przeciwko Polsce. Trybunał uznał, że Polska nie pozwoliła jej usunąć ciąży, pomimo złego stanu zdrowia. Rozumiem, że wada wzroku minus dwadzieścia kilka dioptrii to niezwykle poważna wada. Ale czy poświęcenie wzroku jest warte życia dziecka? Jak teraz czuje się lub będzie czuć w przyszłości dziecko Alicji, kiedy usłyszy o całej sprawie? Czy po prostu nie będzie mu przykro, że matka chciała pozbawić je życia? Czy będzie ono mogło spojrzeć matce w oczy? Czy matka teraz może spojrzeć swojemu dziecku w oczy? Ja jako rodzic miałbym problemy.
Sprawa ta stanowi pożywkę dla zwolenników całkowitego zakazu aborcji. No i niestety w tym miejscu muszę się zgodzić z na przykład Wojciechem Wierzejskim. To jest aborcja na życzenie! To jednak moja prywatna opinia i uważam, że nie może być dla nikogo wiążąca - w przeciwieństwie do pana, o którym mowa. Ale czy państwo powinno tego zakazywać? Otóż nie. Nasza rola jako społeczeństwa jest przekonać do właściwego wyboru, nie pochopnego, ale ostatecznej decyzji nie może podejmować urzędnik zza biurka! Nie można literą prawa zmusić kogoś do oddawania życia lub zdrowia celem ratowania innego życia, bo akurat w tej sprawie racje stoją po obu stronach równo po 50%, więc arytmetyka nie ma tu zastosowania.
A więc pani Alicjo T. Zrobiła pani coś okropnego, próbując usunąć swoje dziecko. Jego życie jest więcej warte niż pani wzrok. Ja bym nie mógł dziecku teraz spojrzeć w oczy, twierdząc że je kocham. Ale to pani wybór i pani problem, a nie mój czy Wojciecha Wierzejskiego!!!


powered by performancing firefox

poniedziałek, 19 marca 2007
Englandia
Moja przyjaciółka od kołyski jest w Anglii. Miała być tylko trochę.... Miała wrócić w październiku. Nie ma jej już od czerwca. Ostatni raz kiedy ją widziałem... Już nawet nie pamiętam. Jakiś tam kontakt mamy... Ale co to za kontakt. Jak była w Polsce, widywaliśmy się średnio raz w miesiącu (conajmniej). A teraz? To już tyle miesięcy. Niedługo upłynie rok. Niby mamy ze sobą kontakt - ale kiepski. Ona pracuje, ma kiepski dostęp do internetu. Kurcze. Jakoś tak trochę smutno stracić 50% swoich przyjaciół... Kurcze blade! Boję się, że nie wróci...
Joanna, wiesz, że we wrześniu tego roku to już będzie 20 lat jak się znamy? Czy to my jesteśmy już tacy starzy, czy to czas tak szybko leci?


powered by performancing firefox

niedziela, 18 marca 2007
Szklana pogoda
Z pewnością nie nastraja do spacerów. A już myślałem, że niedługo będę mógł chodzić w japonkach czy nawet boso, a tu? Zapowiadają powrót zimy. No w sumie jest jeszcze marzec, ale kurcze, było już tak ciepło. Nudzi, wręcz męczy mnie już ta pogoda. Ja chcę ciepło i chodzić boso!
Jedyne co można robić teraz? Jedynie siedzieć przed telewizorem, bo nawet na zdjęcia światło jest zbyt kiepskie. Eh!


powered by performancing firefox

sobota, 17 marca 2007
Piła
Następny absurdalny pomysł jaki produkuje prawa strona - a konkretnie poseł Marian Piłka. Otóż wyszedł on z pomysłem powszechnego zakazu pornografii... Czyli... Za posiadanie nagich zdjęć mojej żony mógłbym pójść na 2 lata do więzienia... Gdzie są granice absurdu posła Piłki? Bo myślałem, że podatek od starych kawalerów to już jest kres tego co można wymyślić. Otóż jak widać nie.
Tak się teraz zastanawiam. Czy klasa polityczna jest tak dziecinna, że nie widzą, że robią z siebie durni wychodząc z takimi irracjonalnymi pomysłami oderwanymi od rzeczywistości? A może jest coś gorszego. Może oni są jednak tak sprytni, że myślą iż my jesteśmy na tyle głupi, by podjąć takie pomysły...
Co by nie było. Ja widzę, że ludoprawica w postaci Samoobrony, PiS'u i LPR'u ma zakusy na władzę totalną! Próbują cały czas kąsać po kawałku swobody obywatelskie. Najpierw przejąć władzę nad życiem kobiet, następnie kontrolować życie prywatne ludzi. To jest gorsze niż komunizm, bo dzieje się pod złudnym płaszczykiem demokracji. Za czerwonych przynajmniej było wiadomo co jest białe a co jest czerwone. A tu? Białe jest czasami białe, czasami czarne, rzadko czerwone a najczęściej brunatne. Pełne kolory politycznej tęczy. Ludzie jak widać nabierają się na to. No cóż... Prośba więc do Polaków. Głosujcie, ale nie na polską tzw. prawicę. Oni od 1989 roku dowiedli, że nie są w stanie rządzić państwem!


powered by performancing firefox

piątek, 16 marca 2007
Abort, abort, abort!
Jak sobie słucham tego co się dzieje w sprawie aborcji, to szlag mnie trafia. Nie mogę sobie wyobrazić lekarza, który mówi kobiecie, że musi umrzeć, bo Giertych stwierdził, że jej dziecko jest ważniejsze niż ona. Jak tak można? Jak można stać i patrzeć jak umiera kobieta? Mam czasami wrażenie, że Giertych to jeden wielki teoretyk kompletnie oderwany od jakiejkolwiek rzeczywistości. Buja gdzieś w obłokach tak wysoko, że nie wie ile ma do ziemi. Te absurdalne, idiotyczne i barbarzyńskie pomysły z zakazem aborcji... Co najgorsze te jego - pożal się Boże - moralne wypociny popiera część PiSu. Na szczęście Kacza ma mózg większy niż Giertych i sądzę, że tutaj będzie miała głos decydujący.

Oczywiście ja sam jestem przeciwko aborcji. Jestem za ochroną życia poczętego, ale nie w ten sposób. Nie godzę się się na aborcję na życzenie. Ale konstytucja nie może nakazać komuś oddać życia w imię innego życia! To by był powrót do czasów średniowiecza. Baaa... Do czasów średniowiecza. W sumie tego chciałby Giertych. Powrotu do władzy kleru oraz szlachty...


powered by performancing firefox

Lenin wiecznie żywy...
Kupiłem - a raczej licytuję - kilka książek autorstwa W. I. Lenina. Jednym słowem szacunek. Szkoda że nie ma wszystkich jego dzieł - bo to około 20 tomów - ja będę miał dwa pierwsze i jakieś dwie książeczki pod tytułem "O moralności socjalistycznej" i "O demokracji socjalistycznej". No! Do kolekcji brakuje mi jeszcze tylko "Kapitału" Marksa. Była, ale w dość kiepskim stanie, więc za tą cenę, która była, nie opłacało się.
Eh! Zawsze byłem czerwony. Ciekawe czy to w ogóle da się czytać...


powered by performancing firefox

środa, 14 marca 2007
King in the castle
... king in the castle. Mam książkę, sprawiłem sobie wreszcie! Nawet zacząłem ja czytać. Ben Bova "Tytan". Jakoś na bestseller - jak reklamuje okładka - mi ona nie wygląda po pierwszych 70 stronach. Ale nie jest źle. Może być. Zawsze jest to jakaś odmiana komputerowego życia. Postanowiłem jednak pójść nieco dalej i kupić coś jeszcze. Tym razem zakup bardziej przemyślany. Wypatrzyłem na Allegro kilka starych wydań Stanisława Lema w cenie od 1 do 10 PLN. Wszystkie w twardej oprawie - więc warto. No i oczywiście muszę mieć Solaris! Film był świetny...


powered by performancing firefox

czwartek, 08 marca 2007
Giertych górą
Za prowadzenie własnej polityki zagranicznej Romek dostaje nagrodę w postaci powtórki głosowania i przyjęcia jego absurdalnych pomysłów. Kaczka kiedyś mówiła coś o polityce na czworaka... Póki co, to on na czworaka łasi się do Giertych i Leppera...


powered by performancing firefox

wtorek, 06 marca 2007
Deep...
Głębia absurdów oraz idiotyzmu rządzących jest chyba nieskończona. Co jeszcze Giertych lub Lepper muszą robić, żeby wreszcie ta koalicja przestała istnieć? Giertych prowadzi własną politykę zagraniczną w imieniu całego narodu - wciąż jest wicepremierem... Lepper... Wyrok, afera seksualna - wciąż wicepremier. Jak to tak można pluć ludziom prosto w twarz i jeszcze mówić, że to deszcz pada... Ludzie, gdzie my żyjemy!!!


powered by performancing firefox

niedziela, 04 marca 2007
Potrzebuję słońca
Dokładnie! Ta pogoda jest dołująca... Ciągle chmury i deszcz. Zimno! Starczy już tego. Musi być zielono i ciepło - oby jak najszybciej!!!


powered by performancing firefox

sobota, 03 marca 2007
Żydzi lubili getta...
...a wszystkie mamuty padły uduszone ze sztywnymi członkami.
Nie wiem który z nich jest lepszy. Ojciec czy syn? Jeden wygłasza - delikatnie mówiąc - dyrdymały i urojenia naukowo-historyczne. Drugi natomiast, z całą powagą swojego stanowiska, oświadcza że stanowiskiem Polski jest całkowity zakaz aborcji oraz postawienie tamy propagandzie homoseksualnej... Który z Giertychów jest gorszy? Obaj nam szkodzą. Takiej hańby dla Polski już dawno nikt nie przyniósł jak tych dwóch. Ludzie, dlaczego ich wybraliście??!! Do was mówię! Was się pytam! Dinozaury były przecież współczesne ludziom... Uczniowie muszą chodzić w mundurkach, bo nikt nie kupi narkotyków od dealerów bez mundurka...
Jednym słowem wstyd - moi mili. Ciekawe tylko jak długo potrzeba jeszcze czasu wygłaszania pierdół, herezji i nacjonalistycznych halucynacji, aby mieszkaniec Europy myśląc Polska - mówił Giertych....


powered by performancing firefox

piątek, 02 marca 2007
I nadszedł kolejny dzień
Poranek, dzień piąty. Znów zaczynam spać po 10 godzin. To jest złe, bo potem źle się czuję, trudno się wstaje po takiej nocy. Obudziłem się wprawdzie przed 7 rano, ale zamknąłem oczy i spałem dalej. Eh! Nie mogę się doczekać lata, może wtedy zacznę spać wreszcie normalnie, po 7-8 godzin. Chociaż w sumie sen jest dobry na nudę i kłopoty - więc co tu marudzić... Ale kurcze to nie jest rozwiązanie. Trzeba iść między ludzi. Do kogoś gębę otworzyć - bo tak - to i śpiąc można zanudzić się na śmierć.


powered by performancing firefox

czwartek, 01 marca 2007
Homeworek
Worek, to nadaje się, ale raczej na szyję, kamień i do jeziora. Chyba tylko to pozostaje, po trzech miesiącach siedzenia przed komputerem w tym samym miejscu, 5 dni w tygodniu... Kursowanie pomiędzy łazienką, fotelem a kuchnią jest naprawdę dobijające... I tak przez trzy miesiące... Ale koniec już bliski...


powered by performancing firefox

wtorek, 27 lutego 2007
Na tapecie...
Na tapecie mam swoje zdjęcie z jednego ze spacerów boso po puszczy kampinoskiej. Stęskniłem się za ciepłą pogodą. Niby zima była praktycznie żadna, ale tak czy inaczej, to już starczy. Nie mogę się doczekać powrotu ciepła i kolejnych wycieczek do puszczy. Boso - nie inaczej. Tym razem mam 6GB przy sobie - ale tylko dwie baterie - nie zapełnię... Mam nadzieję, że lato będzie równie ciepłe i słoneczne jak w zeszłym roku. Heh! Mam takie plany że hej! Każda ścieżka musi być zaliczona, każdy kamień, każda szyszka. Ale póki co... Palcem po mapie...


powered by performancing firefox

poniedziałek, 26 lutego 2007
Czasozabijacz
Potrzebuję trochę rozjaśnić to moje szare życie. Cały czas siedzę tylko przed komputerem. Jak nie praca, to gra... OGame trudno przyrównać do jakiejś znanej gry. Z pewnością nie jest to strategia RTS jaką znamy. To prawdziwy RTS, czy gra wciąż gra ;> Nie można jej zatrzymać, nawet jak się kliknie "wyloguj". Grafika - to szata strony WWW. Idea jest prosta. Rozbudować planetę, stworzyć flotę i zniszczyć wszystko. Ale to jednak wciąż siedzenie przed komputerem.
Może jakaś książka? Ale nie taka naukowa jakie do tej pory czytałem. Może coś filozoficznego, albo jakąś powieść? Tylko coś naprawdę dobrego, ale pomyje, które tak naprawdę nie nadają się jedynie na scenariusz - a raczej są spapierowanym scenariuszem jakiegoś kiepskiego serialu... Heh! Ostatni raz czytałem taką książkę chyba w liceum. Na studiach nic - czasu nie było. Może warto wreszcie zacząć? Chyba tak. Tylko może nie w tej chwili - finansów brakuje - książki nie są tanie - a czytanie z ekranu mija się z celem - nie tego mi potrzeba...


powered by performancing firefox

niedziela, 25 lutego 2007
100 lat!
A no wpadłem dzisiejszego wieczoru na powtórkę "Co z tą Polską?". Gościem był Władysław Bartoszewski. Jak zawsze mówił w sposób zabawny, ale treściowo, do rzeczy i całkiem poważnie. Być może wywodzi się on z opcji politycznej, do której mi daleko, ale jak można się nie zgodzić z tym co mówi. Mogę podpisać się pod każdym zdaniem tego człowieka. Dlaczego tacy ludzie jak Władysław Bartoszewski to wyjątki? Polska byłaby lepsza, gdyby właśnie ludzie z taką wizją państwa stali na czele. Bo póki co mamy kmiotków, którzy takiej osobie nie dorastają do pięt, a mienią się być wyższymi...


powered by performancing firefox

Powrót do żywych
Znów zacząłem prowadzić blog. Teraz wszyscy prowadzą blogi - nawet ci, którzy nie powinni. Mam tu na myśli polityków, którzy chcą raczej zaistnieć jeszcze bardziej medialnie, niż naprawdę coś powiedzieć jedynie i wyłącznie od siebie.
Używam wtyczki do blogowania dostępnej dla przeglądarki firefox. Jest to bardzo wygodne, bo mogę blogować poprzez "single click". W sumie fajna rzecz :]
Od tego czasu sporo się zmieniło. Przede wszystkim zmieniłem pracę na lepiej płatną, ludzką, i co najważniejsze - rozwijającą. U Wici stałem w miejscu - nic mnie to nie uczyło. Poza tym nie interesowało mnie siedzenie przez dwa lub trzy tygodnie w domu, a potem dzień w dzień, po kilkanaście godzin w piwnicy bądź hali produkcyjnej. A tak? Pracuję w zawodzie - konstruktor elektronik - pracuję na razie w domu, ale miejscówka w firmie dla mnie się szykuje. Jestem w firmie od 3 miesięcy, ale nauczyłem się o wiele więcej niż przez 8 miesięcy u Wici. Nie ma żadnego ale. Decyzja pod każdym względem była słuszna i koniec. Chciałbym związać się z obecną firmą na stałe - tym bardziej, że jest młoda, bardzo fajna ekipa - łącznie z szefem, który jest po mojej specjalności... Cieszę się!!! Może wreszcie zarobię na samochód...


powered by performancing firefox

 
1 , 2 , 3 , 4